Bez kategorii

  • Nastolatek – stój po jego stronie

    No Comments

    Stań po stronie nastolatka

    CO wpływa na to, jak zachowujemy w trudnych sytuacjach ze swoimi dziećmi?

    Czy tylko stan naszej relacji wynikający z dotychczasowych doświadczeń? Czy ilość trudnych zachowań nastolatka? Czy może nasze przekonania? Czy nasz styl myślenia i działania? A może strach przed tym, „co ludzie powiedzą?”.

    Tych czynników jest cała masa. I wiele z nich oddziałuje na nas poza naszą świadomością – niestety? Kiedy jednak zatrzymamy się i uważnie przyjrzymy może uda nam się dostrzec, za warto spojrzeć z innej perspektywy.

    Co w takim razie powinno o tym decydować, by można było mówić o świadomym, mądrym rodzicielstwie?

    Przyjrzyjmy się doświadczeniom.

     Pamiętasz jak twój dziś nastolatek uczył się nowych rzeczy mając kilka miesięcy, a później lat? Łatwo było wtedy wybaczać mu błędy, prawda? A teraz jest już taki duży i przecież wie, czego od niego oczekują rodzice. Powinien to robić! A jak robi inaczej, to dorośli są niezadowoleni.

    No właśnie: czy wie i czy powinien?

    Po pierwsze dzieci maja inne priorytety niż rodzice i to zaznacza się jeszcze bardziej, gdy z dziecka stają się nastolatkami.

    Po drugie te lata przejścia z dzieciństwa w dorosłość to czas, kiedy młody człowiek zdobywa nowe kompetencje. Jedna z nich (bardzo ważną) jest samostanowienie, decydowanie o sobie. I rolą rodziców jest pomagać w zdobywaniu tych umiejętności. Pozwalaliśmy dziecku rozwalać jedzenie, gdy uczyło się jeść. Pozwalaliśmy popełniać błędy, gdy uczyło się mówić, albo wręcz nas te pomyłki bawiły.

    Teraz przyszedł czas by pozwolić nastolatkowi nauczyć się samodzielnego podejmowania decyzji dotyczących jego życia. I chociaż błędy, które może popełnić nastolatek mogą być o wiele cięższego kalibru – to nasza rolą jest pozwolić je popełnić. Zostawić odpowiedzialność – to jest milion razy lepsza lekcja niż tłumaczenie, proszenie, czy nakazywanie.

    Tak wiele lęku towarzyszy w dzisiejszych czasach rodzicom dorastających dzieci. Pojawiają się myśli: jak nie będę kontrolować to wpadnie w złe towarzystwo. Jak nie będę pilnować to zawali szkołę. Jak nie będę sprawdzać to źle się ubierze, nie zje, spóźni się na autobus itd. To często przeradza się w kontrolę najmniejszych kroków. I im bardziej rodzice pragną kontrolować tym bardziej nastolatek pragnie się spod tej kontroli wyrwać.

    Co innego kontrola, a co innego troska

    Jeśli twój nastolatek będzie pewny, że stoisz po jego stronie i twoja miłość nie jest zależna od jego zachowań to masz szansę, że doceni twoją troskę.

    No i oczywiście nie może to polegać na tym by mówić wyłącznie: kocham Cię, wierzę, że podejmiesz dobrą decyzję itd. Jane Nelsen i Lynn Lott używają w książce bardzo obrazowego porównania do załogi samolotu. Zawsze jest kapitan i drugi pilot. W samolocie życia twojego dziecka pozwól mu być… kapitanem. Ciekawe czy zanim doczytaliście to zdanie do końca pomyśleliście „drugim pilotem”? Nie! To jego życie i on/ona mają być kapitanem. Muszą się tej roli nauczyć. Teraz, póki jeszcze mogą liczyć na waszą pomoc, by sterować swoi życiem mądrze i odpowiedzialnie.

    Rodzice wiedzą, że wszelkie działania ograniczające pomysły dzieci wynikają najczęściej z troski. Dzieci jednak odbierają to, jako czepianie, utrudnianie życia. Dorośli wytykając błędy sądzą, że służy to ich wyeliminowaniu. Młodzi tymczasem czują się zdołowani, gdy koncentrujemy się na błędach. Tym bardziej, że te odpowiednie zachowania traktujemy, jako coś naturalnego – i nie doceniamy ich.

    Było o kontroli. Jest też druga strona medalu. Rodzice, którzy wychodzą z założenia, że najlepszą metodą na dogadanie się z nastolatkiem będzie bycie ich kumplem. Brak granic, brak wymagań, brak odpowiedzialności. Do czego prowadzi? Dziecko może wręcz poczuć się zaniedbywane. Nie czuje, że ma rodziców. Owszem mamy mieć świetną relację z dziećmi i jednocześnie powinna to być relacja rodzic – dziecko.

     Dlatego tak ważna jest równowaga, którą w pozytywnej dyscyplinie nazywamy:

     Uprzejmy (życzliwy) i stanowczy jednocześnie.

     

    Czyli dbamy o relację, zauważamy i szanujemy uczucia i potrzeby i jednocześnie pilnujemy ustaleń, szukamy rozwiązań, zawieramy umowy i doprowadzamy do ich realizacji w łagodny acz stanowczy sposób.

    W książce „Pozytywna Dyscyplina dla nastolatków” autorki podają siedem sposobów na stworzenie więzi z nastolatkiem:

    1. Postaw się w jego sytuacji i okaż mu empatię.

    2. Słuchaj go i okazuj zainteresowanie.

    3. Przestań się troszczyć o to, co powiedzą ludzie – rób to, co jest najlepsze dla twojego nastolatka.

    4. Nie zawstydzaj go, lecz ośmielaj.

    5. Upewnij się, że dociera do niego twoje przesłanie miłości.

    6. Zachęcaj go do skupiania się na szukaniu rozwiązań problemów.

    7. Dąż do porozumienia z poszanowaniem obu stron.

     

    Jedną z trudniejszych rzeczy jest słuchanie. Bo przecież my mamy doświadczenie i wiemy jak trzeba postąpić. Mamy gotową, świetną radę na każdy problem. Ale twój nastolatek wcale tego nie potrzebuje.

    Potrzebuje wysłuchania, zainteresowania (tu będą pomocne pytania pełnie ciekawości), przestrzeni i twojej gotowości do relacji… a nie porad lub co gorsza kazań.

    Owszem warto wspólnie szukać rozwiązań, ale rolą dorosłego jest pomagać, dopytywać, ukierunkowywać a nie podawać rozwiązania. Nawet, jeśli wiesz, że lepsze dla dziecka będzie rozwiązanie X, a ono chce spróbować Y – pozwól na to. Nauka na własnych błędach jest najskuteczniejsza. Choć może być trudna zarówno dla nastolatka jak i dla rodzica. Jednak nie chodzi nam o to, żeby dziś wszystko było idealnie. Chodzi nam o wychowanie mądrego, odpowiedzialnego młodego człowieka. Czyż nie?

    Podsumowując:

    Dla relacji z nastolatkiem i skuteczności rodzicielskiej warto zadbać o tych kilka spraw:

    1. Bądź drugim pilotem – wspieraj, ale oddaj stery

    2. Bądź gotowy na to, że stare nawyki będą powracać. Zdanie sobie sprawy z popełnionego rodzicielskiego błędu to już duży sukces. Praktykuj wytrwale oddawanie kontroli nad życiem nastolatka – nastolatkowi.

    3. Pamiętaj o bezwarunkowej miłości i wzajemnym szacunku

    4. Zawsze bierz pod  uwagę zdanie nastolatka w sprawach, które go dotyczą. Nie chodzi o to, że masz zawsze zrobić tak, jak on chce. Zawsze natomiast wysłuchaj jego zdania i sprawdź, dlaczego dana opcja jest wg niego najlepsza. Rozmawiajcie.

    5. Dużo ćwicz bycie rodzicem nastolatka. On zawsze będzie twoim dzieckiem, ale właśnie kształtuje się jego osobowość indywidualność i pozwól mu ją rozwinąć. By mógł z odpowiednimi kompetencjami wkroczyć w dorosłość.

    Im  bardziej będziesz stać po jego stronie i wspierać tym szybciej minie „najtrudniejszy” czasJ

  • live Rodzic dobry i skuteczny

    No Comments

  • Stój na czerwonym… w wychowaniu

    No Comments

    Dzisiejszy świat zapewnia Ci tyle bodźców, tyle informacji, że Twój mózg ma prawo „nie wyrabiać na zakrętach”. I ten permanentny stres wpływa na to, że o wiele trudniej przychodzi nam radzenie sobie z emocjami. Jeśli jesteś Mamą to pewnie zdarza Ci się wybuchać na dziecko i potem bardzo tego żałować. Ale fakty są takie, że w sytyacji stresowej najcześciej reagujemy odruchowo. Po prostu działają te obszary mózgu, które odpowiadają za reakcję: „uciekaj lub walcz”.

    Nie ma więc co się samobiczować ale warto włączyć racjonalne myślenie.

    To my jako rodzice jesteśmy odpowiedzialni za to, czy będziemy krzyczeć i dalej zniechęcać dziecko, czy uda nam się zatrzymać i przerwać błędne koło.

    Natknęłam się ostatnio w książce „Bringing up Happy Children” Glendy Weil i Doro Marden  na ciekawą technikę.  Chcę Ci ją pokazać, bo może być bardzo użyteczna.

    Sama jestem kierowcą, więc użycie porównania do świateł drogowych szybko zapadło mi w pamięć i może niektórym z Was też ułatwi zapanowanie nad sytuacją w trudnych, emocjonalnych momentach

    Autorki tej metody nazywają ją ACT gdzie

    A to adult czyli dorosły

    C to child czyli dziecko

    T tools czyli narzędzia.

    Chodzi więc o to by w trudnej sytuacji z dzieckiem najpierw zatrzymać się na czerwonym i pomyśleć – co się ze mną dzieje, jakie emocje mi towarzyszą, jak się czuję z tym co się dzieje

    Dalej myśleć na żółtym – ale tym razem o dziecku, – jakie emocje jemu towarzyszą, czym się kieruje w tej sytuacji, co chciałoby aby się wydarzyło

    I dopiero potem może zaświecić się zielone –  decydujesz jakiego narzędzia użyć, jakie pomysły i umiejętności mogłyby tu być użyteczne?, jak się zachować tak aby długofalowy efekt był jak najlepszy?

    Tak się złożyło, że można to fajnie zaadaptować do języka polskiego używając sylab ze słowa RODZINA. Popatrz na grafikę – może  RO – DZI – NA będzie dla ciebie bliższa niż ACT

    RO – ROdzic zatrzymuje się na czerwonym by zdać sobie sprawę co się dzieje

    DZI – myśli co się dzieje z DZIeckiem

    NA – decyduje, jakie NArzędzia zastosować.

    Za każdym razem jak będziesz miała ochotę wybuchnąć to ZATRZYMAJ SIĘ NA CZERWONYM