pozytywne podejscie

  • Błędne przekonania a zachowanie dziecka

    No Comments

    Jak sądzisz dlaczego twoje dziecko zachowuje się źle? Oooops co to za pytanie?

    Dziecko często zachowuje się adekwatnie do wieku, a tylko my – dorośli stwierdzamy, że to „złe” zachowanie.

    Nikt nas w szkole nie uczył psychologii rozwojowej dziecka i nie przygotował w ten sposób do roli rodzica. Gdyby każdy wiedział, że dziecko w trzecim roku życia nie jest w stanie ogarnąć związków przyczynowo skutkowych to nie stawiałby dwulatka do kąta za „nieodpowiednie” zachowanie.

    Dzieci bywają marudne, z naszego punktu widzenia „niegrzeczne” np. dlatego, że są spragnione, głodne czy przemęczone. Jeśli dziecko śpi 8 godzin zamiast 12 to kto jest za to odpowiedzialny? Jego układ nerwowy jest wtedy dodatkowo obciążony i trudno się z nim „dogadać”.

    Każdy rodzic powinien więc często zadawać sobie pytanie: jak JA przyczyniam się do „niegrzecznych” zachowań mojego dziecka? Swoimi dotyczącymi go decyzjami. Swoimi kierowanymi do niego tekstami. Swoimi emocjami, nad którymi nie panuję, a chciałabym, żeby dziecko to potrafiło?

    Kiedy lepiej zrozumiesz zachowanie swoje i dzieci – będziesz skuteczniejszym rodzicem.

    Jednym z podstawowych założeń pozytywnej dyscypliny jest to, że dziecko „niegrzeczne” to dziecko zniechęcone czyli takie którego potrzeby przynależności i znaczenia nie są zaspokojone w wystarczającym stopniu.

    Rudolf Dreikurs opisał cztery błędne cele – czyli fałszywe przekonania dzieci o tym co pozwoli im osiągnąć przynależność i znaczenie. Potrzeba ta jest dla dzieci szczególnie ważna, ale niestety droga do jej zaspokajania bardzo często jest błędna.

    Błędny cel: NADMIERNA UWAGA wynika z przekonania: „przynależę tylko gdy jestem w centrum zainteresowania”

    Błędny cel: WŁADZA wynika z przekonania: „przynależę tylko gdy rządzę albo przynajmniej nie pozwalam tobie rządzić mną”

    Błędny cel: ZEMSTA wynika z przekonania: „nie jestem dla Ciebie ważny – to mnie rani a więc ja mam prawo ranić ciebie”

    Błędny cel: BRAK WIARY W SIEBIE wynika z przekonania „nie jestem w stanie w żaden sposób uzyskać przynależności i znaczenia, więc poddaję się” – dziecko wówczas często się izoluje.

    To wszystko dzieję się oczywiście poza świadomością. Gdyby rodzice zapytali „dlaczego tak się zachowujesz?” dziecko nie potrafi odpowiedzieć lub odpowiada w sposób, który jest w jego świadomości. Tymczasem w podświadomości powstało jedno z błędnych przekonań. Jeśli rodzic potrafi to odkryć ma szansę zadbać o najważniejsze potrzeby dziecka i zminimalizować „nieodpowiednie” zachowania.

    Doprecyzujmy o co chodzi z uwagą: Każdy człowiek lubi budzić czyjeś zainteresowanie. I to jest OK. Dlatego błędnym celem nie jest uwaga jako taka, ale „nadmierna uwaga”. Taka, która utrudnia rodzinie funkcjonowanie. Dziecko domaga się uwagi tu i teraz nie zważając na okoliczności (np. na to, że właśnie prowadzisz rozmowę telefoniczną z szefem, czy przewijasz młodsze rodzeństwo i nie możesz zostawić dzidziusia na przewijaku). Receptą jest ZADANIE dla takiego dziecka na ten moment. Np. w trakcie rozmowy dajesz konkretne zadanie – „patrz na małą wskazówkę na zegarku. Zanim przekroczy 12-tkę 3 razy – ja skończę rozmowę i będę dla Ciebie” albo po prostu głaszczesz dziecko po plecach dając mu do zrozumienia, że je kochasz i jest dla Ciebie ważne. Często taki niewerbalny sygnał wystarczy. Kiedy mówisz poirytowanym tonem: „poczekaj chwilę, nie teraz, daj mi skończyć” dziecko tym bardziej czuje się odepchnięte (a więc nie przynależy) więc będzie podejmowało działania byś jednak zwróciła na nie uwagę.

    W poniższej tabeli znajdziesz sposoby radzenia sobie w sytuacjach, gdy Twoje dziecko tkwi w błędnym przekonaniu .

    W identyfikacji błędnych celów może Ci pomóc analiza własnych uczuć i reakcji dziecka. A jak zidentyfikujesz co tak naprawdę kryje się pod danym zachowaniem – możesz świadomie, racjonalnie zareagowaćJ

    Błędny celJak TWOJE UCZUCIA w trudnej sytuacji z dzieckiem mogą pomóc zidentyfikować jego  błędny cel?Jak sobie radzić?
    UWAGAJeśli czujesz się zirytowana, rozdrażniona, zmartwiona lub winna najbardziej prawdopodobnym celem dziecka jest NADMIERNA UWAGAPoproś o zrobienie czegoś konstruktywnego „Kocham Cię i … (przykład: Zależy mi na tobie i spędzę z Tobą czas później”)

    Zaplanuj specjalny czas.

    Ustal plan dnia.

    Korzystaj ze spotkań rodzinnych.

    Dotykaj bez słów.

    Ustal niewerbalne sygnały

    WŁADZAJeśli czujesz się zagrożona (utrata kontroli/władzy) sprowokowana, pokonana prawdopodobnie chodzi o WŁADZĘPrzyznaj, że nie możesz dziecka do niczego zmusić i poproś o pomoc.

    Nie walcz i nie poddawaj się.

    Wycofaj się z konfliktu i uspokój.

    Bądź stanowczy i uprzejmy.

    Działaj , nie mów. Zdecyduj co zrobisz.

    Niech szefem będzie plan dnia.

    Dbaj o wzajemny szacunek.

    Dawaj ograniczony wybór.

    Wykorzystaj pomoc dziecka do ustalenia rozsądnych i nielicznych granic.

    Ćwicz konsekwencję.

    Zachęcaj.

    Wykorzystaj władze w sposób pozytywny.

    Korzystaj ze spotkań rodzinnych.

    ZEMSTAJeśli czujesz się zraniona (bo tak bardzo się starasz a dziecko sią TAK zachowuje), zniechęcona, rozczarowana prawdopodobnie chodzi o ZEMSTĘOdnieś się do zranionych uczuć: „Po twoim zachowaniu widzę, że jest Ci przykro. Czy możemy o tym porozmawiać?”

    Unikaj kar i rewanżu.

    Słuchaj w sposób odzwierciedlający.

    Napraw krzywdy.

    Wspieraj mocne strony.

    Korzystaj ze spotkań rodzinnych.

    BRAK  WIARYJeśli czujesz brak wiary w siebie (nie potrafię dotrzeć do własnego dziecka), bezradność, beznadzieję – może chodzić o ten etap kiedy dziecko już się WYCOFAŁO i wykazuje BRAK WIARYPokazuj, że wierzysz. Pomagaj wykonywać zadania krok po kroku.

    Przestań krytykować.

    Doceniaj każdą, nawet najmniejszą próbę.

    Koncentruj się na mocnych stronach i atutach.

    Nie użalaj się. Nie poddawaj się.

    Aranżuj okazje do osiągania sukcesu.

    Ucz umiejętności, pokazuj jak wykonywać zadania.

    Czerp przyjemność z przebywania z dzieckiem.

    Buduj na jego zainteresowaniach.

    Zachęcaj, motywuj, wspieraj.

    Korzystaj ze spotkań rodzinnych.

     

  • czy to, że jesteś rodzicem oznacza, że potrafisz wychować dziecko?

    No Comments

     

     

    Wielu ludzi jest przekonanych, że skoro mają dzieci to potrafią też je wychować… ciekawe

    Kiedy wchodzisz do domu i widzisz piękny fortepian jesteś pewien, że gospodarz jest wirtuozem? A może tylko trochę pobrzdękuje? A może po prostu uważa, że to fajnie mieć fortepian? A może ma fortepian bo znajomi mieli? A może kupił bo żona chciała?

    Z dziećmi jest trochę podobnie – to, że są w Twoim domu nie znaczy jeszcze, że jesteś wirtuozem rodzicielstwa.

    Oczywiście możesz być – gratuluję 🙂 Jeśli tak jest to zakładam, że wiele lat rzetelnie ćwiczyłaś/eś:-)

    Funkcjonujemy w świecie, w którym nikt nie przygotowuje Rodziców do tej roli. Rodzice adopcyjni, żeby zaopiekować się dzieckiem muszą przejść długie, angażujące szkolenia i fachowcy oceniają, czy są gotowi. Rodzicom biologicznym wystarczy jednorazowy seks. W głowach wielu rodziców perspektywa posiadania dziecka zmienia priorytety i “starają się” przygotować. (W niektórych niestety nie, ale zakładam, że nikt z takich osób nie trafi na tę stronę;-)

    Jak więc sobie radzimy? Można pójść wieloma ścieżkami.

    1. są tacy, którzy powielają sposoby działania swoich rodziców
    2. są tacy, którzy przyjmują postawę: “w mojej rodzinie nigdy nie będzie tak jak było w moim rodzinnym domu”
    3. są tacy, którzy pochłaniają podręczniki o wychowaniu i miotają się między różnymi koncepcjami
    4. są tacy, którzy mówią: jakoś to będzie, grunt żeby kochać

    … i wiele innych, bardziej lub mniej skutecznych podejść do tematu.

    Jakie są ich zagrożenia?

    1. może okazać się, że metody moich rodziców nie działają na moje dzieci bo są “inne czasy”.
    2. OK, rozumiem, że Tobie nie podobało się to, jak było w Twoim domu, ale czy masz pewność, że Twój pomysł na wychowanie będzie lepszy?
    3. Super! Starasz się, poszukujesz. Jeśli zdecydowałeś się na jakieś konkretne podejście to czy przyglądasz się jego efektom, analizujesz? Widzisz w dzieciach zmiany w dobrym kierunku? Czy jesteś wytrwały? Widzę jeszcze jedno zagrożenie: czy przypadkiem nie jesteś już wyłącznie Rodzicem i brak Ci sił, energii na bycie Pracownikiem czy Przedsiębiorcą, Żoną, Przyjaciółką?
    4. Pewnie – kochać trzeba najmocniej na świecie. Czy jednak wiesz jak tej miłości używać, żeby wychować człowieka do życia pośród innych ludzi? Czy potrafisz pomóc mu rozwinąć np. odpowiedzialność, samodzielność, umiejętność radzenia sobie z porażką?… ale co to znaczy skutecznych? Czy chodzi o to by dziecko było podporządkowane? By było “mądre”? By było “najlepsze w okolicy?”

      Dzieci Pozytywnych Rodziców są szczęśliwe, odpowiedzialne, szanowane i szanujące innych, czują się bezpiecznie, mają adekwatne poczucie własnej wartości; potrafią dogadywać się z ludźmi

      Pozytywni Rodzice

      ·         czują się bezpieczni, spokojni,

      ·         potrafią godzić wszystkie życiowe role bez frustracji i ciągłego poczucia “niedoczasu”, czy poczucia winy

      ·         mają prawdziwą, dobrą relację z dzieckiem

      ·         mają dobre relacje z partnerem

       

      Czy każdy więc potrafi wychowywać dzieci? Jestem przekonana, że ten kto chce – może się nauczyć!

      KONKRETNE metody, narzędzia, sposoby na to wszystko, sukcesywnie będę publikować na tej stronie:-)

  • Skąd się wziął pomysł?

    No Comments

    Jak w każdym (albo niemal każdym ) domu, w którym są dzieci (lub choćby jedno) zdarzają się trudniejsze chwile. Ja jestem mamą trójeczki. Jaś ma dziś 10lat, Staś 7lat a Hania 4lata. W moim domu te trudne momenty bywały bardzo częste. Bardzo kocham dzieci, są dla mnie najważniejsze… ale nie umiałam się z nimi dogadać. Dyskusje rodziców z dziećmi, kłótnie dzieci między sobą, krzyk, a potem poczucie winy… Pewnego dnia trafiłam na książkę, która zmieniła moje i męża podejście do relacji z dziećmi. Zaczęłam wprowadzać w życie nowe metody i …. efekty zobaczyłam już po kilku dniach. Sukcesywnie zaczęłam stosować nowe narzędzia, które poznałam. Niektóre zmodyfikowałam wykorzystując swoje doświadczenie trenera i coacha. Inne zastosowałam wprost. Dziś nasz dom funkcjonuje o wiele lepiej i ciągła frustracja związana z obszarem rodzicielstwa poszła w zapomnienie. To oczywiście nie oznacza, że jest już świetnie, ale jest o wiele lepiej. Wiem, że takich mam jak ja jest wokół wiele. Teraz wiem jak można zmienić na lepsze sytuację i dzieci i rodziców. Chcę się tym dzielić… po prostu:-) Z zawodu jestem trenerem i coachem, wspieram ludzi w rozwoju od kilkunastu lat, a mimo to pogodzenie wielu życiowych ról nie przychodziło mi łatwo. Potrzebowałam konkretnych “narzędzi” żeby usprawnić tę najważniejszą dziedzinę życia – wychowywanie dzieci. Dziś je stosuję i pomyślałam, że warto stworzyć przestrzeń, która pomoże innym rodzinom zmierzać ku większej równowadze i spokojowi w domu.